Zaznacz stronę

Na wstępie należy wspomnieć, iż artykuł dotyczy wyłącznie aut osobowych. Kupno pierwszego samochodu, to zazwyczaj ogromne przeżycie. Często wiąże się z nadmiernymi emocjami. Wynika to z kilku przyczyn, jedną z nich jest w większości przypadków młody wiek, który wiąże się z brakiem obeznania i doświadczenia, zaś drugą przyczyną jest ograniczony budżet narażający na zakup wraka którego wartość napraw, często przekracza cenę pojazdu.

astra g
Nie daj się ponieść nadmiernym emocjom!

Jeszcze w trakcie kursu na prawo jazdy wielu z was wyobraża siebie w 150 konny Audi, czy BMW. Jest to wrażenie dość mylne głównie z tego względu, że są to pojazdy, które wciąż trzymają cenę. Ich stosunkowo duże pojemności często prowokują młodych i siłą rzeczy niedoświadczonych kierowców do szaleńczych szarży i nieodpowiedzialnej jazdy, która w wielu przypadkach kończy się rozbiciem na najbliższym drzewie – a musicie wiedzieć, że to łagodna opcja. Innymi argumentami przemawiającymi za kupnem mniejszego i kompaktowego auta są niższe koszty związane z ubezpieczeniem. A opłaty w ostatnim czasie wzrosły drastycznie. Dochodzi do paradoksów w postaci sytuacji, gdy ubezpieczenie młodego kierowcy przekracza wartość auta, które zamierza kupić. Pamiętajcie – będziecie je płacić rok w rok, więc starannie przemyślcie swój wybór.

menadżer floty

Oczywiście istnieją alternatywne rozwiązania na zasadzie – zapiszę na ojca jako współwłaściciela i będę mieć 50% zniżki. Owszem, ale nie należy zapominać, że w przypadku kolizji wynikającej z waszego błędu latami wypracowana zniżka zniknie w ułamku sekundy. Najrozsądniejszym rozwiązaniem jest kupno małego auta o pojemności maksymalnej – 1.4 z niewielkim przebiegiem, najlepiej w gazie, który jest znacznie bardziej ekonomiczny. Warto pamiętać, że diesle to muły robocze, które często mają cofnięte przebiegi. Benzyna jest rozwiązaniem godnym rozważenia zwłaszcza jeśli będzie jeździć sporadycznie i na krótkich dystansach.

Grat, złom, ulep…

Auto najlepiej kupować od osoby zaufanej. Niestety nie zawsze jest taka możliwość, ale podczas oglądania, czy jazdy próbnej warto zauważyć z kim mamy do czynienia. Pogodny emeryt dbający o przysłowiowego Fiata Uno z pewnością jest godny zaufania w przeciwieństwa do młodego cwaniaka posiadającego 3 inne auta na podwórku za domem. Duża część osób posiada komisy samochodowe i żyje z handlu, aczkolwiek zaprzecza temu w serwisach ogłoszeniowych i dla odwrócenia uwagi przyjmuje potencjalnych klientów w prywatnym domu, lub na stacji benzynowej. Przed finalizacją warto poświęcić 50zł i udać się na stację obsługi technicznej, aby sprawdzić wszelkie defekty. Można zaproponować honorowe rozwiązanie na zasadzie – jeśli mówi Pan prawdę i wszystko jest w porządku to ja pokrywam koszta, jeśli okaże się odwrotnie, płaci Pan. Jeśli ktoś ma czyste sumienie z pewnością się na takie rozwiązanie zgodzi, jeśli nie – odkryliśmy punkt zapalny. Wniosek jest jeden – lepiej nabyć auto skromne, proste i młodsze, niż inwestować notorycznie w złom zlepiony z kilku innych tylko dlatego, że ma fajną tapicerkę i logo Mercedesa.

Złote rady.

Przed wizytą u sprzedawcy warto zaopatrzyć się w kilka rzeczy. Podstawową jest miernik lakieru – pozwoli sprawdzić, czy samochód był lakierowany. Szczególnie warto sprawdzić dach, krawędzie drzwi oraz tylną klapę. Miernik pozwoli odczytać grubszą powłokę, która świadczyć będzie o ponownym lakierowaniu. Kolejną rzeczą jest dostęp do Internetu i sprawdzenie numeru VIN. Nie wszystkie auta mają wprowadzone parametry na tej podstawie do sieci, ale już duża część jest opisana na zasadzie przebiegów i prac wykonywanych w aucie. Z taką wiedzą większość zakupów nam nie straszna.